Skip to main content
Gdy już brakuje oddechu


Ludzie piszą, bo potrafią, bo czasem nie ma kto ich wysłuchać. Ich krzyk nie przebije ścian, nie osuszy łez, a papier jest cierpliwy. Papier wchłonie każdą myśl i smutek. On nie opuszcza, gdy ziemia osuwa się spod bosych stóp i grad nie pozwala usnąć.

Papier

Teraz to on jest moim przyjacielem i każdy, kto choć na chwilę tu zajrzy. Nie robię z siebie ofiary ani też odludka, bo mam rodzinę, znajomych, a nawet i kilka osób, które przeszły casting na przyjaciela. Ale są takie myśli, których usta nie są w stanie wyszeptać, a rozum nie wie jak pojąć i przedłożyć innym. Ostatnio mam tych myśli zbyt wiele. Kłębią się w mojej głowie i usilnie szukają ujścia. Czy tutaj znajdą swój azyl? Nie wiem.

Gdy byłam małą dziewczynką chciałam być kimś ważnym dla innych. Nie jakąś tam gwiazdą ani inną personą, o której pisałyby szmatławce, ale kimś, kto sprawi, że innym będzie lepiej. Czy zostałam? Sama nie wiem. Czuję ten tempy niedosyt i nie jest to wcale chora ambicja, bo takowej nie posiadam. Może to bezradność sprawia, że widzę swoje ułomności i braki, które moje marzenia z dzieciństwa przekreśliły jednym machnięciem pióra? A może po prostu tak ciężko jest mi być człowiekiem, a raczej jego wizją, którą stworzyłam w swojej głowie i której nigdy nie dorównam. Dlaczego? Jak to powiedział mój przyjaciel: "Stawiasz sobie nieludzkie wymagania. Jeśli Ty chcesz osiągnąć 100%, to pamiętaj, że niektórzy nie będą w stanie spełnić Twoich oczekiwań nawet w 20%, bo niektórzy są po prostu ludźmi".

Kurtyna. Dobranoc. Czołem!

Comments